Zygmunt August był wielkim wielbicielem kobiecych wdzięków. Nic więc dziwnego, że nie był zachwycony poślubioną sobie Elżbietą, kobietą chorą na epilepsję. Często też szukał pocieszenia w ramionach innych niewiast. Najsłynniejszą z nich była Barbara Radziwiłłówna – Litwinka pochodząca z magnackiego rodu, która również zakochała się w królu. To dla niej Zygmunt August kazał sprowadzić do Polski łabędzie. Wdzięk tych ptaków przypominał mu bowiem ukochaną kobietę. Nie przestał się też z nią spotykać mimo niezadowolenia dworu królewskiego i szlachty.

Kiedy w wieku 19 lat Elżbieta zmarła, Zygmunt August potajemnie poślubił Barbarę. Mariaż spotkał się oczywiście ze sprzeciwem wszystkich. Król Zygmunt Stary (ojciec) i Królowa Bona (matka) zareagowali bardzo ostro, nie wyobrażając sobie związku króla z metresą. Przeciwna była również szlachta, która Radziwiłłównę oceniała bardzo surowo.

August zaczął rozważać wówczas nawet swoją abdykcję, bo szlachta nie chciała pozwolić na koronację Barbary. Kiedy para jechała na Wawel, uliczne dzieci miały ponoć krzyczeć: „precz z wiedźmą”!
Do koronacji jednak doszło, a wkrótce potem – do śmierci Barbary. Okazało się, że kobieta miała guza w brzuchu i tuż po ślubie zmarła w mękach. Mąż został przy niej do końca, trwając przy łóżku cierpiącej kochanki. Zgodnie z jej ostatnią wolą, pochował ją na Litwie.

Wkrótce po pogrzebie król musiał ulec woli szlachty i poślubić kolejną małżonkę. Jednak ukojenia szukał w ramionach kochanki podobnej do Barbary, a żałobę po niej nosił do końca życia.


